Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 231 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Newsy

wtorek, 10 maja 2011 17:31

Witam Was w nowym tygodniu :D Być może uda mi się zaglądać tu częściej. Na pewno taki przypływ mojej obecności będzie zwiększony w czerwcu-czas ciągłych wycieczek szkolnych, mało nauki, luzów w szkole. Będę się starała, naprawdę, wtedy częściej tu, do Was zaglądać. Cieszyłabym sie bardzo, gdyby więcej ludzi zaglądało na mojego bloga. Wiem, że takie coś, co pisze jest nudne, więc dokładam co new! Wspominałam już o tym częściej, aczkolwiek wypadło mi z główki :D. Pierwsza rzecz to sondy, a druga the sims 3. Co z tymi sondami? Będą one miały różne role, ale najczęściej będą używane do konkursów( wiedza na przeróżne tematy) i do głosowania na temat: "co jest lepsze?". Co z tymi simsami? Screeny pomysłowych twarzy, ciuchów, ogólnie mówiąc-ludzi(simów). Jak mi się uda, to nawet domów, ale to rzadziej, o wiele rzadziej. Cóż...mam wielką nadzieję, że to poprawi popularność mojego bloga. Zapomniałam dodać! Oczywiście w grę jak najbardziej wchodzi zmiana nazwy bloga. Także tych nowości troszkę będzie. Nie wiem, jak Wam się to widzi? Więc zrobię pierwszą, próbną sondę. Głosujcie!

ręcznie robione torebki
* wyjątkowo notka na kolorowo.wiadomość

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

"Przepraszam, pomyłka" rozdział trzeci

sobota, 07 maja 2011 1:21

Nic nie wskazywało na to, aby Mathew postanowił przestać w końcu mlaskać i opychać się obiadokolacją w hotelu. Dziewczyna, która przyglądała mu się z tak wielką uwagą, wciąż chichotała.Nie miała pojęcia jak przerwać mu tę zabawną scenkę całego przedstawienia na stołówce. W końcu jednak odważyła się przeszkodzić.
- Yhrm- chrząknęła- Przepraszam, że przerywam panu jedzenie, ale mam do pana pytanie.
- Jasne, jasne, w sumie już kończyłem.- słychać było jak przegryza ostatnie kawałki dania.
- No to fajnie. Więc...chodzi o to, że pan jest Mathew Lenor, prawda ?- spytała dla upewnienia.
- Tak, to ja.
- W naszym hotelu mamy kilka małych zasad. Kiedy przybywa do nas kolejny, nowy klient, staramy się jak najbardziej nim zająć i posiadać o nim dostępne nam informacje. Są to nawet informajce o najbli...
Wtem przerwał jej pytaniem, kóre zabrzmiało bardzo infatylnie.
- Czytałem o was. Więc mogłaby pani jaśniej i prosto z mostu?
- No dobrze, skoro pan tego chce. Dostaliśmy dziś wiadomość o śmierci pana matki...- jej głos niesamowicie drżał.
- Co?! Pani chyba sobie ze mnie żartuje, albo ja się przesłyszałem.
- Nie żartuję. Przykro mi. Jeżeli będziemy mogli coś dla pana zrobić, proszę zgłosić się do recepcji. - Zaproponowała mu usługę, poklepała go po ramieniu i odeszła z małym grymasem na twarzy.
Czy coś teraz miało znaczenie dla mężczyzny, który stracił ostatniego ze swoich rodziców? Po jego zachowaniu widać było, że dokładnie w tym momencie, dokładnie w tej chwili wali mu się całe życie pod nogi. Odłożył sztućce, wstał i odszedł od stolika skulony i zniechęcony do życia. Gdy przechodził przez małe korytarzyki hotelu, inni uśmiechali się do niego serdecznie o niczym nie wiedząc. Nie odpowiedział na zaczepki i spokojnym ruchem otworzył zamek swoich drzwi, po czym wszedł do środka.Nie wiedział co ma zrobić, jak się zachować. Przez chwilę nie wierzył jeszcze w te wg.niego brednie. Złapał za komórkę i zadzwonił na numer swojej matki. Swojej śp.matki. Sygnały leciały jeden po drugim, ale nikt nie raczył nacisnąć zielonej słuchawki. Wpadł w szał. Chciał ją usłyszeć, zapytać co u niej słychać, jak się czuje, czy za nim tęskni. Chciał najzywczajniej dowiedzieć się, czy ona jest tam, po drugiej stronie słuchawki. / W Westminster często ludzie nie odbierają swoich komórek, gdyż jest tam tak dużo rozrywek, że nawet nie myśli się o zabraniu telefonu. Pewnie oddzwoni.- myślał naiwnie./
Mimo przekonań jakie wciąż wbijał sobie do głowy, w sercu czuł strach, niepokój i ból. Tak bardzo chciałby ją teraz przytulić, posłuchać jej dziecinnych opowiadań, jakich kiedyś z obrzydzeniem nagminnie znosił.Zaczął żałować też, że tu przyjechał, że zostawił ją samą. Myśli biły się w jego głowie, ale wciąż przegrywały te pozytywne.
Jego udręki przerwało pukanie do drzwi.
Nie odpowiedział.
Stukot powtórzył sie jeszcze kilka razy, aż w końcu do pokoju weszła Sharon.
- Przepraszam, że tak wchodzę, ale tu, u nas, pracownicy mają obowiązek wejścia do pokoju klienta, jeśli po kilkukrotnym pukaniu nie otworzy, lub nie zaprosi go do środka.
-Mam gdzieś te wasze pieprzone zasady, prawa czy obowiązki. Wypchajcie się nimi!- naskoczył na kobietę.
- Wiemy, że jest panu teraz bardzo ciężko. Przyszłam porozmawiać.Oprócz pracy w tymże hotelu, pracuję także jako psycholog.- zignorowała zdenerwowanie Mathew.
- Świetnie. Ja nie potrzebuję psychologa, więc może już sobie pani iść.- znów niesympatycznie odezwał się do pracownika.
- Niech pan da sobie pomóc. Nazywam się Sharon Basic i może mi pan mówić po imieniu. Naprawdę wiem co to znaczy zostać samemu. Mój tato zmarł kiedy miałam 12 lat, a matka zostawiła mnie samą, rok po śmierci ojca. Przygarnęli mnie moi ciocia i wujek oraz wychowali na kobietę siedziącą obok pana, panie Mathew. Na jaką niech pan sam sobie przeanalizuje, ale życie u wujków na głowie nie należło do odpowiednich i to nie była taka prawdziwa rodzina, jaką miały tysiące moich koleżanek. Mimo tego jak zachowała się moja mama wciąż o niej myślałam. Z resztą nadal czasem zastanawiam się, gdzie jest, co robi i czy na pewno jeszcze żyje. Tatę natomiast często odwiedzam na cmentarzu, blisko mojego domu. Po tym wszystkim co przeszłam, jestem kobietą naturalnie słabą psychicznie, lecz staram się iść dalej przez to okropne życie. To wszystko dzięki temu, że kiedyś wyznaczyłam sobie cel, którym jest praca właśnie w tym oto hotelu. Może ma pan jakiś cel?- zapytała tak nagle.
- Widzę, że jest pani bardzo wrażliwą kobietą. Właśnie po to tu przyjechałem, ale też bardzo tego ŻAŁUJĘ!- krzyknął.
- Ależ czemu?! Niech pan tak nie mówi.
- Mówi pani to tylko dlatego, bo chcecie mieć dużo klientów i zatrzymujecie ich tu na wszystkie sposoby. Nie, nie. Rozmowa z panią jest bez sensu. Nie chcę rozmawiać. - kolejny raz odrzucił pomoc Sharon.
- To nie tak, jak pan myśli. Ale dobrze, jeśli takie pana życzenie, wyjdę stąd i zostawiam pana samego.- opuściła głowę i wyszła cichutko zamykając drzwi.
Mathew natomiast tak zmęczony całym dniem, przeżyciami i okrutną wiadomością zamknął oczy i po chwili zasnął okryty ciepłym kocem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

"Co znaczy ta cisza"

niedziela, 23 stycznia 2011 21:28

Siedzą na kanapie i milczą patrząc w dół,
mroczny film na ekranie telewizora po cichu leci,
koło szafy wielkiej stoi zastawiony stół,
tak jakby niedawno rozłożone śniadanie dla nieistniejących dzieci.

Nikt nic nie mówi, chociaż słowo na język się ciśnie,
dalej głowa patrzy tam, w stronę podłogi,
w misce czerwonej, czerwone wiśnie,
jak krew wygląda , jak zakrwawione nogi ?

Dwóch dorosłych ludzi,
myślę, kiedyś szczęśliwe małżeństwo,
może siedzą cicho, żeby dzieci nie obudzić,
choć i tak na dworze krzyczy całe społeczeństwo.

Więc sądzę, że nie chodzi o tego typu ciszę,
zmieniam zdanie patrząc na rodzinną kliszę,
widzę zdjęcia kolorowe i czarnobiałe ,
jednak, dlaczego na tych jedynie szarych są dzieci małe ?

Teraz spoglądam na matkę, której łzy spływają,
teraz znów na ojca, który patrzy przez okno jakby na dzieci, które nie dotarły,
może jednak dzieci mają,
a może umarły ?

Lecz po chwili składam wszystko w myślach,
co oznacza płacz, zasmucone miny,
co oznacza nieustająca wciąż cisza,
przecież nie dzieci urodziny!

Teraz już o nic nie pytam,
na nikogo nie spoglądam,
oczy swoje zamykam,
i wyobrażam sobie jak to wszytko tak naprawdę wygląda.

Widzę ! Widzę coś...nic fajnego,
ból w sercu, kłócie w klatce piersiowej,
najgorsze, że tam nie ma nic kolorowego,
bo co jest kolorowe, gdy tracisz życia połowę.

Siedzą na kanapie i milczą patrząc w dół.
Wszystko rozumiem, choć nie wiem, czy ten stół,
nie jest nakryty tak, z kwestią przyzwyczajenia,
bo po takiej tragedii nic już nie ma znaczenia.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Z całkiem innej beczki - The Sims

czwartek, 20 stycznia 2011 21:11

Witajcie ukochani ! ;) Dziś apelacja z całkiem innej beczki. Fanów popularnej gry (wśród młodzieży mniej, więcej mojego wieku) na pewno on zainteresuje. Choć nawet w małym stopniu. Otóż. Sama jestem uzależniona od tej gry przez wieki. Moja przygoda z sims'ami zaczęła się około 10 lub 11 roku życia- jakieś 5 lat temu. Dość długo i wystarczająco, aby poznać je od A do Z. Moje malutkie życie zmieniło się w małym stopniu, bo tworząc różne rodziny snułam marzenia na przyszłość. Mowa tu o małej cesze rodzinnej. W grze możnaby było ująć to tak: "Pragnienie stworzenia rodziny"-The sims2 lub cecha sima "rodzinny"- The sims3. Zaczęłam oczywiście od The sims1. Pierwszy raz pokazała mi ją koleżanka mojej siostry i od tamtej pory nie mogłam spać. Też takie chciałam! Kombinowałam dość długo, jak je zdobyć, no i w końcu udało mi się ;) I niezmiernie mnie ten fakt cieszy. Teraz jednak śmieję się z tego, bo nigdy jedynki nie zamieniłabym na dwójkę, czy trójkę. Mam wszystkie części na swoich komputerach. Do tego dodatki do the sims2 takie jak: "Cztery pory roku", "Kuchnia i łazienka-wystrój wnętrz", "Nastoletni styl")czy coś takiego oraz "Własny biznes". Coś wspaniałego. Ta mieszanka dodatków sprawia, że można bawić się grą na całego. Obecnie zaczęłam, od niedawna grać w The Sims3. Też fajna, bardzo podobna do the sims2. Bardzo dużo "przeżyłam" razem z simami i potrafię odpowiedzieć na wiele pytań, które często zastanawiają/męczą graczów. Dlatego namawiam Was i proszę, abyście pytania, czy jakieś wątpliwości zadawali mi w komentarzach, pod tą właśnie notką. Postaram się odpowiedzieć najdokładniej i najlepiej jak tylko będę umiała. Znam podstawowe kody, ale to pewnie większość z Was zna. Co jeszcze...Niedługo postaram się wstawić filmik z The sims3 oraz zdjęcia Simów i domów. Przy okazji dodam, że o wiele więcej wiem o The Sims2, bo w The Sims3 dopiero zaczynam grać, choć też wiele już zdążyłam zaobserwować i się nauczyć. Co do the sims2 pomogę w każdej sytuacji. ;) To będzie dla mnie tylko i wyłącznie przyjemność. Postaram się na kolejną notkę przygotować kilka twarzy simów, jak zainteresuje was któraś piszcie w komach. Wszystko da się zrobić. ;) wytłumaczę po kolei jak ją zrobić. To jednak tylko i wyłącznie do simsów 3. Z góry dziękuję za przeczytanie notki, mam nadzieję, że będą osoby zainteresowane, pamiętajcie o pytaniach w komentarzach. Do zobaczenia, niedługo wbiję zobaczyć, czy są jakieś pytania. Trzymajcie się cieplutko buziaki ;);*
* wyjątkowo notka na kolorowo ;)wiadomość


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

"Przepraszam pomyłka" Rozdział drugi.

czwartek, 27 maja 2010 20:59
Miasto, w którym teraz znajdował się Mathew zdawało się być rajem. Mężczyzna szedł pośród ulic nazywanych przez mieszkańców "drogi raju". Wzrokiem poszukiwał hotelu do którego celem było przybyć. Kiedy wyjmował ze swojej wielkiej torby kartkę z informacjami by jeszcze raz przyjrzeć się dokładnie numerom zza rogu wyszła niska ciemnowłosa dziewczyna, można by powiedzieć, że kobieta, ale twarzyczkę miała niczym niemowlę. Nagle ich oczy spotkały się. Mimo spojrzeniu jakie na niego rzuciła on dalej szedł twardy jak kamień, by nie pokazać swojego zainteresowania. Zastanawiał się przez chwilę kim ona tak właściwie jest, że jak ogrom z nieba poruszyła go swoimi pięknymi oczami.
- Witam pana ! - rzuciła to od niechcenia.
- O ! Dzień dobry - na jego twarzy ukazało się wielkie zdziwienie.
- Pracuję w rezydencji Hotelu 225 Edgware Road - przedstawiła się szybko - spełniam pana prośbę - machnęła ręką na znak, że pokaże mu drogę do oczekiwanego miejsca.
Nieco rozkojarzony nie zauważył jak na pasach przejeżdżał samochód. Kierowca trąbiąc na Mathew tym samym "potrząsnął nim" i przywołał z powrotem do porządku. Kobieta odwróciła się i zimnym spojrzeniem zmierzyła go od stóp do głów. Zrobiło się mu głupio, bo na jego twarzy powstał grymas, który można było zauważyć gdy był mały i mama nie chciała kupić mu ulubionych lodów śmietankowych z kolorową posypką. Za chwilę zaśmiał się cicho i znów podporządkował. Droga do hotelu trwała wieczność z milczącą kobietą. Od momentu przywitania się do przybycia dzielił ich jedynie długi (jak zdawało się Mathew) spacer.
- To tutaj - po raz pierwszy uśmiechnęła się głęboko do mężczyzny obok. Nie był to Mathew.
- Dziękuję pani - był dla niej miły.
- Tim ! Pomóż panu zanieść torby do pokoju nr.302 , tutaj masz klucze , obejdźcie cały hotel, aby nie było problemów z dojściem do poszczególnych miejscówek - pocałowała pana TIM w policzek.
Mathew patrzał z niedowierzaniem. Jak to można całować się w pracy. Oczy zrobił wielkie jak pięć złotych, a otwór jego buzi powiększył się razy trzy.
- Mów mi Tim - odezwał się do niego spokojny głos i wystawił swoją rękę na znak przywitania się.
- Jestem Mathew, miło mi - podał mu swą dłoń.
- Czemu pan się śmieje ? - zapytał - Y. Znaczy. Czemu się śmiejesz Tim ? - poprawił się i zapytał jeszcze raz widząc roześmianego znajomego.
- Widok ciebie zdziwionego przed hotelem, gdy dostałem buziaka od Sharon powala na nogi - i znowu śmiech , tym razem bliski uduszenia się.
- No, bo tak właściwie, wie pan, zastanawiam się jak to tak...hm...no w pracy - zaczął się jąkać Mathew.
- Jeszcze raz przypominam, że moje imię, to Tim, a po drugie Sharon, to moja narzeczona od roku.
- O kurcze ! Przepraszam najmocniej, nie wiedziałem - zdziwił się.
- He. A skąd miałeś wiedzieć? Chodźmy lepiej już do tego pokoju - uśmiechnął się, złapał za torby i ruszył schodami do góry.
Oprowadzenie Mathew'iego zajęło jakieś dwie godziny, więc od razu po, młodzieniec poszedł się zdrzemnąć, bo cała podróż okropnie go wymęczyła. W tym czasie pani Lisa siedziała, jak co dzień na swoim fotelu, oglądając ulubiony serial. Jej oczy powoli się zamykały, a pilot ugniótł się w szparze fotela. Zasnęła. I zasnął także jej syn, aczkolwiek w zupełnie odległych od siebie miejscach.
Na drugi dzień stomatolog poszedł szybko zarejestrować się w hotelu.
- Witam młodą panią ! - przywitał kogoś w rejestracji, wiedząc jedynie, że to kobieta - o pani Sharon ! - za chwilę ukłonił się, widząc znaną już mu osobę. Dziewczynę o brązowych jak kasztany włosach i cudownie brązowych oczach. Jej ciemne brwi i oprawa oczu sprawiały, że makijaż nie był jej do niczego potrzebny. Karnację miała dość bladą, a poliki zawsze lekko zaczerwienione, jakby wiecznie się czegoś wstydziła. Jednak to tylko takie małe złudzenie. - chciałbym się zarejestrować, ponieważ wczoraj kompletnie o tym zapomniałem.
- Chwileczka...proszę ? Imię i nazwisko ? - jak zawsze chłodna i poważna.
- Mathew... Mathew Lenor.
- Czas pobytu i numer pokoju ?
- Miesiąc i...chwilka- spogląda na klucze z numerkiem - pokój 302 - uśmiechnął się leciutko.
- Gotowe ! - oznajmiła.
Lenor odszedł cichutko i wstąpił na chwilę na stołówkę zjeść jakieś śniadanie. Po chwili przypomniał sobie, że przecież nie dzwonił do mamy! / Pewnie się martwi-pomyślał./ ale znów wrócił do jedzenia. Połykał szybko i łapczywie, co było niezwykle dziwnym widokiem innych obecnych na stołówce. Za chwilę jednak dosiadła się do niego Sharon. Chichocząc tylko po cichu z głodnego chłopaka siedziała na krześle obok. Tak bardzo zajął się jedzeniem, że zauważył ją dopiero po dłuższym czasie. Wtedy pierwszy raz zobaczył jak Sharon się uśmiecha, uśmiecha do NIEGO.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  5 547  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Nie będę się zbytnio rozpisywała xdd
Na imię mam Małgorzata . Urodziłam się 16 stycznia 1996 roczku. A jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o mnie , proszę bardzo ;) Tu macie mój e-mail groszka2323@wp.pl

O moim bloogu

Screeny z the sims3(twarze,style), sondy na przeróżne tematy

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 5547

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl